Polscy przewoźnicy mają 1,3 mld zł zaległości. Koszty utrudniają wyjście z długów
W ciągu roku liczba zadłużonych firm zajmujących się transportem drogowym towarów wzrosła o 3,1 proc., podczas gdy łączna wartość ich zaległości zwiększyła się o 2 proc. Średnie zadłużenie jednego przedsiębiorstwa wynosi obecnie 55,7 tys. zł, czyli o około 600 zł mniej niż przed rokiem. Oznacza to, że choć przeciętny dług nieznacznie się zmniejszył, problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań dotyczą coraz większej liczby przewoźników.

Droższe paliwo zjada podwyżki stawek
Przewoźnicy podnoszą ceny swoich usług, ale w dużej mierze po to, by pokryć rosnące koszty. Według Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) w drugim kwartale 2026 roku ceny jednorazowych zleceń transportowych w Europie wzrosły o ok. 11 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, a stawki w umowach długoterminowych o ok. 6 proc. W tym samym czasie olej napędowy w Unii Europejskiej podrożał średnio o 12 proc. Przewoźnik, który ma długoterminowy kontrakt, nie podniesie ceny z dnia na dzień tylko dlatego, że zdrożało paliwo. Nie każda umowa ma klauzulę paliwową, a renegocjacja wymaga czasu. Do tego momentu firma wozi ładunki po starych stawkach i różnicę pokrywa z własnych pieniędzy. Trudną sytuację branży widać również w liczbie działających przewoźników. Według danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego pod koniec lipca 2026 roku licencję na międzynarodowy transport drogowy posiadało 43 280 polskich firm, czyli o 644 mniej niż pod koniec 2025 roku.
Z naszego badania dotyczącego sytuacji i planów rozwojowych firm transportowych, wynika, że aż 48 proc. przedsiębiorców nie planowało żadnych działań związanych z rozwojem działalności. To pokazuje, jak ostrożnie przewoźnicy podchodzą do przyszłości. Zamiast inwestować w kolejne pojazdy czy zwiększać zatrudnienie, wielu z nich skupia się na utrzymaniu firmy i ograniczaniu bieżących wydatków
ekspertka Rzetelnej Firmy
Problemy przewoźników pogłębiają opóźnienia w płatnościach za wykonane usługi. Z badania przeprowadzonego we wrześniu 2026 roku przez Keralla Research na zlecenie Bibby Financial Services wynika, że aż 92 proc. firm transportowych otrzymuje pieniądze od klientów po terminie. Co więcej, mediana kwoty, na którą przewoźnicy czekają z powodu niezapłaconych na czas faktur, wzrosła w ciągu roku z 75,5 tys. zł do 90 tys. zł. Tymczasem wydatki na paliwo, wynagrodzenia kierowców czy utrzymanie pojazdów trzeba pokrywać na bieżąco.
W transporcie wydatki pojawiają się znacznie wcześniej niż przychody. Przewoźnik musi zapłacić za paliwo, wynagrodzenia kierowców, leasing i utrzymanie pojazdów, zanim otrzyma pieniądze za wykonany przewóz. Jeśli klient spóźnia się z płatnością, firma musi pokryć te koszty z własnych środków. Przy rosnących wydatkach nawet kilka niezapłaconych faktur może zachwiać jej finansami. A gdy takich sytuacji jest więcej, przewoźnik sam zaczyna zalegać z płatnościami
Adam Łąckiprezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej
Jak szeroko mogą rozchodzić się takie zaległości, pokazuje przypadek przewoźnika z Zielonej Góry. Nie zapłacił 52 wierzycielom, wobec których ma 106 zobowiązań na łączną kwotę ponad 900 tys. zł. Jednego wierzyciela mniej, za to 51 zobowiązań więcej ma z kolei firma transportowa z powiatu kluczborskiego, która jest winna swoim kontrahentom prawie 637 tys. zł.
Transportowe długi skupiają się w trzech województwach
Najwięcej zadłużonych przewoźników działa na Mazowszu. W Krajowym Rejestrze Długów figuruje 4608 firm z tego regionu, które mają łącznie do spłacenia 260,6 mln zł. To niemal jedna piąta wszystkich zaległości branży. Na kolejnych miejscach pod względem wartości zadłużenia znajdują się województwa śląskie (190,1 mln zł) i wielkopolskie (180,5 mln zł). Łącznie na te trzy regiony przypada niemal połowa zadłużenia polskich przewoźników.
Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy porównamy średnie zadłużenie jednej firmy. Najwyższe jest ono na Śląsku, gdzie wynosi 67,3 tys. zł, czyli o ponad 11,5 tys. zł więcej niż średnia krajowa. Niewiele niższe zaległości mają przeciętnie zadłużeni przewoźnicy z Podlasia (63,7 tys. zł) i Wielkopolski (63,4 tys. zł). Z kolei najniższe średnie zadłużenie odnotowano w województwie podkarpackim – 38,6 tys. zł.
Mali przewoźnicy z długami na blisko 750 mln zł
Największą grupę zadłużonych przewoźników stanowią osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. W KRD jest ich 15 194, czyli niemal dwie trzecie wszystkich dłużników z branży. Łącznie mają do spłacenia blisko 750 mln zł, co stanowi ponad połowę zadłużenia firm zajmujących się transportem drogowym towarów. Rekordzistą w tej grupie jest przewoźnik z powiatu otwockiego, który ma do spłacenia blisko 7 mln zł. To niewiele mniej niż największy dług w całej branży: 7,6 mln zł zaległości ma spółka transportowa z Nowego Tomyśla.
Najwięcej pieniędzy przewoźnicy są winni sektorowi finansowo-ubezpieczeniowemu, w tym wtórnym wierzycielom – 884,6 mln zł. Kolejne 241,2 mln zł to zaległości wobec firm z branży paliwowej, w tym dostawców paliw i operatorów kart flotowych. Łącznie na te dwie grupy przypada ponad 1,12 mld zł, czyli 85 proc. całego zadłużenia przewoźników.
Przewoźnicy sami czekają na miliony
Zadłużenie to jednak tylko jedna strona problemów branży transportowej. Przewoźnicy sami również czekają na zapłatę za wykonane usługi. Z danych KRD wynika, że firmy zajmujące się transportem drogowym towarów mają do odzyskania 170 mln zł od 9292 dłużników. Najwięcej - 54,4 mln zł - są im winne firmy handlowe. Kolejne 46,6 mln zł to zaległości przedsiębiorstw z branży transportowej i magazynowej, 24,5 mln zł – firm przemysłowych, a 17,4 mln zł – budowlanych. Gdy pieniądze za wykonany przewóz nie wpływają na czas, przewoźnikowi trudniej regulować własne rachunki. W ten sposób opóźnienia w płatnościach mogą przenosić się na kolejne przedsiębiorstwa.