Od tartaku po salon meblowy: 352 mln zł długu i spadek wiarygodności całej branży
.png.aspx?stamp=639179712335230000)
Krajowy Rejestr Długów przeanalizował kondycję finansową dwóch powiązanych ze sobą segmentów rynku, meblarskiego i drzewnego: od przedsiębiorstw pozyskujących drewno i produkujących wyroby z drewna, przez hurtowy obrót drewnem i materiałami budowlanymi, aż po producentów mebli i ich dystrybutorów. Obie te gałęzie gospodarki funkcjonują w ścisłej symbiozie w ramach jednego łańcucha dostaw, tworząc system naczyń połączonych. Co więcej, kondycja meblarstwa ściśle zależy od firm działających wcześniej w łańcuchu dostaw: tartaków, producentów płyt, elementów stolarskich, opakowań i materiałów dla hurtowni. Problemy z płynnością, dostępnością surowca, kosztami lub ciągłością produkcji szybko bowiem przekładają się na ceny, terminy i jakość materiałów używanych przez producentów mebli.
Zadłużenie to nie wszystko – firmy wypadają z puli wiarygodnych
Według danych Krajowego Rejestru Długów producenci i sprzedawcy mebli mają 135,7 mln zł zaległości. W rejestrze widnieje 3091 dłużników z tego segmentu. Średni dług jednej firmy to 43,9 tys. zł. W przypadku branży drzewnej zadłużenie jest wyższe i wynosi 216,3 mln zł. Należy do 4192 firm. Średni dług przypadający na jeden podmiot to 51,6 tys. zł.
Kondycji sektora nie należy jednak oceniać wyłącznie przez pryzmat firm, które już mają długi w KRD. Pełniejszy obraz daje Analiza wiarygodności płatniczej. Klasyfikuje ona wszystkie firmy na rynku pod kątem ich zdolności do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań pieniężnych. Ilustruje jakość płatniczą całego sektora, także firm, które nadal działają na rynku i nie muszą mieć dużych zaległości.
Widzimy, że zarówno w branży meblarskiej, jak i drzewnej w ciągu ostatniego roku wyraźnie pogorszył się profil płatniczy firm. Ubyło przedsiębiorstw z najwyższą wiarygodnością, a przybyło tych, z którymi współpraca może być ryzykowna. W meblarstwie poza najwyższą strefą wiarygodności płatniczej znajduje się już 26 proc. podmiotów, podczas gdy rok wcześniej było to 14 proc.; z kolei w branży drzewnej ten odsetek wynosi 21 proc. wobec 13 proc. rok wcześniej. Zatem mniej więcej co czwarta firma meblarska wymaga dziś większej ostrożności przy sprzedaży z odroczonym terminem zapłaty, a w branży drzewnej co piąta.
Adam Łąckiprezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej
Największy ciężar po stronie producentów
W segmencie meblarskim trzy czwarte zadłużenia (100,4 mln zł) koncentruje się po stronie producentów. Kolejne 35,3 mln zł obciąża handel hurtowy i detaliczny. Największe zaległości mają natomiast producenci mebli do salonów, sypialni i łazienek: 43,8 mln zł.
W branży drzewnej obraz jest bardziej niepokojący. Zadłużenie rozkłada się tu niemal po równo między produkcję wyrobów z drewna (103,9 mln zł) a handel hurtowy drewnem i materiałami budowlanymi (99,8 mln zł). To znaczący sygnał, że kryzys płynności nie zatrzymał się na fabrykach, ale wciągnął w spiralę zadłużenia również dystrybutorów, którzy stoją między producentem surowca a odbiorcą gotowego wyrobu.
Branża w finansowym i regulacyjnym imadle
Drewno jest obecnie jednym z największych problemów branży. I to nie tylko ze względu na cenę samego surowca, ale również na przewidywalność dostaw, certyfikację, dokumentację i koszt zgodności z regulacjami. Sporo emocji wzbudza EUDR (Rozporządzenie UE przeciw wylesianiu), które rewolucjonizuje zasady gry dla branży drzewnej i meblarskiej, nakładając bezwzględny obowiązek dowiedzenia, że drewno nie pochodzi z terenów wylesionych ani zdegradowanych. Zgodnie z oficjalnymi unijnymi decyzjami regulacje zaczną w pełni obowiązywać od 30 grudnia 2026 roku (z dodatkowym odroczeniem od 30 czerwca 2027 r. dla mikro- i małych firm). Dla producentów mebli, tartaków oraz dystrybutorów oznacza to konieczność gromadzenia danych o pochodzeniu surowca, obsługi dokumentacji należytej staranności i pracy z cyfrowym systemem zgłoszeń, rygorystyczny monitoring całego łańcucha dostaw, audyty, dodatkowe koszty i wysokie kary w przypadku niedopełnienia obowiązków lub wprowadzenia na rynek produktów niezgodnych z EUDR.
Dla firm zadłużonych lub działających z niewielką rezerwą gotówki zgodność z regulacją staje się kolejną pozycją konkurującą o płynność, bo równocześnie muszą one obsługiwać zobowiązania wobec banków, firm leasingowych, energetyki, dostawców materiałów i kontrahentów. A z tym jest największy problem.
Sandra Czerwińskaekspertka Rzetelnej Firmy
Dane KRD pokazują, że w meblarstwie niemal dwie trzecie zadłużenia (69 proc.) to długi wobec instytucji finansowych i funduszy sekurytyzacyjnych, które skupują przeterminowane wierzytelności – 39,3 mln zł i 54,2 mln zł. W branży drzewnej proporcja jest podobna: banki, firmy leasingowe i fundusze czekają łącznie na 141,3 mln zł, czyli 65 proc. całego zadłużenia sektora. Resztę dopełniają energetyka, handel i budownictwo.
Sektor małych podmiotów
W strukturze dłużników widoczna jest duża rola jednoosobowych działalności gospodarczych. Łącznie w obu analizowanych sektorach JDG-i stanowią niemal 60 proc. dłużników i mają 55 proc. wartości przeterminowanych zobowiązań. Dla porównania spółki prawa handlowego odpowiadają za 45 proc. wartości długu i stanowią 40 proc. dłużników.
Jednoosobowe działalności gospodarcze często mają mniejszy bufor finansowy niż większe podmioty, a ponoszą te same koszty: surowiec, energię, transport, wynagrodzenia, leasing maszyn i samochodów, usługi podwykonawców. Jeżeli odbiorca opóźnia płatność, taki przedsiębiorca nie ma wielu możliwości przesunięcia zobowiązań bez konsekwencji dla własnej płynności. W branży drzewno-meblarskiej ryzyko płynności nie wynika z jednego czynnika, ale z ich nałożenia się na siebie.
Producent mebli, tartak czy firma stolarska funkcjonują w modelu, w którym gotówka jest stale związana w materiale, produkcji, magazynie i transporcie. Do tego dochodzą długie terminy płatności, sezonowość zamówień, zależność od budownictwa, kursów walut i koniunktury na rynkach eksportowych. Coraz większe znaczenie ma też dokumentowanie pochodzenia surowca i przygotowanie do EUDR, bo to oznacza dodatkowe procedury, czas ludzi i koszty administracyjne. Dla firm z małą rezerwą finansową każdy z tych elementów osobno jest obciążeniem, a razem mogą realnie ograniczać zdolność do terminowego regulowania zobowiązań.
Emanuel Nowakekspert firmy faktoringowej NFG.
Największe kwoty w Wielkopolsce, na Mazowszu i Śląsku
Tam, gdzie działa więcej podmiotów i gdzie łańcuch dostaw jest gęstszy, widoczna jest też większa wartość przeterminowanych zobowiązań. W meblarstwie regiony o dużej koncentracji produkcji, handlu, logistyki, budownictwa i firm dostarczających komponenty, to głównie Wielkopolska, Mazowsze i Śląsk. Firmy z województwa wielkopolskiego mają 26,5 mln zł długów. Kolejne są firmy mazowieckie – 20 mln zł i śląskie – 11,7 mln zł. W branży drzewnej najwyższa kwota przypada na Mazowsze – 30,2 mln zł, następnie Wielkopolskę – 26,9 mln zł i Śląsk – 21 mln zł.
Rekordowy dług w meblarstwie wynosi 2,35 mln zł i należy do producenta mebli z Małopolski. W branży drzewnej rekordowy dług to 2,76 mln zł i ma go jednoosobowa firma z Pomorza zajmująca się produkcją wyrobów z drewna.
Ale firmy z branży drzewno-meblarskiej też mają swoich dłużników. Kontrahenci i klienci są jej winni 133,5 mln zł. Najwięcej przemysł, budownictwo i handel.
Rosnące zadłużenie branży drzewno-meblarskiej to nie tylko problem księgowy, ale przede wszystkim sygnał narastających trudności z odzyskiwaniem należności. W windykacji zawsze zwracamy uwagę nie tylko na wartość zaległości, ale również na zmiany w podejściu do płacenia wśród przedsiębiorców. W przypadku branży drzewnej i meblarskiej szczególnie niepokojący jest gwałtowny spadek liczby firm o najwyższej wiarygodności płatniczej. To sygnał, że problemy z regulowaniem zobowiązań przestają dotyczyć wyłącznie pojedynczych przedsiębiorstw, a zaczynają obejmować coraz większą część rynku. Firmy z tego sektora są od siebie mocno zależne. Producent mebli czeka na zapłatę od odbiorcy, sam musi rozliczyć się z dostawcą płyt, drewna czy usług transportowych, a ten z kolei ma własne zobowiązania wobec kolejnych kontrahentów. Im dłużej utrzymują się opóźnienia, tym większa część przedsiębiorstw zaczyna finansować bieżącą działalność kosztem niezapłaconych faktur.
Jakub Kosteckiwiceprezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso