Przejdź do treści głównej
INFOLINIA: 71 74 74 700
czynna pon. - pt. 7:30–18:00
(Infolinia ogólna Kampanii KRD)

Skontaktuj się z nami

Informacje prasowe

decorative image
Poniedziałek, 11 maja 2026 r.
Co piąta złotówka firmowego długu przypada na małe miasta i wsie
Firmy z miejscowości do 20 tys. mieszkańców mają 2,53 mld zł długów. To ponad 1/5 całego zadłużenia przedsiębiorstw notowanych w Krajowym Rejestrze Długów. Najwięcej zaległości kumulują: handel, transport, budownictwo i przetwórstwo przemysłowe. 7 na 10 dłużników to jednoosobowe działalności gospodarcze.
Grafika(2).png

Choć o kondycji polskiego biznesu najczęściej mówi się przez pryzmat dużych aglomeracji, problemy z płynnością finansową wyraźnie widać także poza nimi. W mniejszych miejscowościach każda opóźniona płatność potrafi mocniej zachwiać lokalnym łańcuchem zależności, bo skala działalności jest mniejsza, a margines bezpieczeństwa – znacznie węższy.

Poza dużymi ośrodkami też jest gospodarka

Zaległości firm z małych miast i wsi wynoszą 2,53 mld zł, co stanowi ponad 21 procent całego długu przedsiębiorstw notowanego w KRD. To zjawisko, którego ze względu na skalę nie można traktować peryferyjnie. Mowa o drobnym handlu, lokalnych przewoźnikach, warsztatach, firmach budowlanych i małych zakładach produkcyjnych, które w mniejszych ośrodkach tworzą lokalny rynek pracy i łańcuch płatności. Gdy jedno ogniwo przestaje płacić, natychmiast odczuwają to inni.

Adam Łącki
prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej

Dotyczy to blisko 60 tys. podmiotów, które mają łącznie 328,8 tys. niespłaconych zobowiązań. Największa część zaległości przypada na cztery branże: handel, transport i gospodarkę magazynową, budownictwo oraz przetwórstwo przemysłowe. Handel odpowiada za 547,4 mln zł długu, transport za 455,1 mln zł, budownictwo za 413,8 mln zł, a przetwórstwo przemysłowe za 375,5 mln zł. Łącznie daje to 1,79 mld zł, czyli 71 proc. całego zadłużenia firm z małych miast i wsi.

Handel dominuje bezwzględną kwotą długu, co wynika przede wszystkim z liczebności tej branży. Według danych GUS, w czwartym kwartale 2025 roku działało 2,91 mln aktywnych przedsiębiorstw, a największą grupę stanowiły właśnie firmy handlowe. Obecnie 30 proc. całkowitej podaży powierzchni handlowej przypada na miasta poniżej 10 tysięcy mieszkańców. Z punktu widzenia biznesu niższe koszty gruntów i budowy sprawiają, że inwestycje tam są bardziej atrakcyjne. Niemniej małym sklepom osiedlowym i lokalnym trudno konkurować cenowo z dużymi dyskontami. Brakuje im siły przetargowej wobec dostawców. Ci z kolei narzucają wyższe marże na dostawy do rozproszonych punktów na wsiach, co dodatkowo obciąża budżet właściciela.

Sandra Czerwińska
ekspertka Rzetelnej Firmy

Na mapie zadłużenia najwyższe kwoty notują województwa mazowieckie, wielkopolskie i śląskie – odpowiednio 351,6 mln zł, 335,7 mln zł i 240 mln zł. Taki układ nie powinien dziwić, bo to regiony z największą liczbą firm. Na koniec 2025 r. aż 20,2 proc. aktywnych przedsiębiorstw miało siedzibę w woj. mazowieckim, a po 10,3 proc. w wielkopolskim i śląskim. Wysoka łączna kwota zadłużenia jest więc naturalną konsekwencją koncentracji biznesu w tych województwach.

Im mniejsza miejscowość, tym wyższe średnie zadłużenie
W strukturze dłużników przeważają jednoosobowe działalności gospodarcze (42,7 tys.), a ich łączne zaległości wynoszą 1,61 mld zł. Spółki prawa handlowego są mniej liczne — 16,7 tys. dłużników — ale każda z nich ma przeciętnie wyższy dług. Na statystyczną spółkę przypada średnio 54 tys. zł przeterminowanych zobowiązań, podczas gdy na JDG – 37,6 tys. zł.

Jednoosobowe działalności gospodarcze ze względu na skalę działalności mają mniejszy margines błędu. W mikrofirmach wszystko dzieje się bliżej bieżącej gotówki. Opóźniona płatność nie zostaje w Excelu, tylko bardzo szybko przechodzi na codzienne decyzje: czy zapłacić ZUS, zatankować samochód, kupić materiał, wystawić kolejną fakturę z odroczonym terminem czy wstrzymać zlecenie. Poza tym dla małych firm z lokalnych rynków nawet jedno większe opóźnienie płatności może być trudniejsze do udźwignięcia niż dla większego biznesu działającego w dużym mieście, gdzie zwykle łatwiej o dywersyfikację klientów i zleceń.

Emanuel Nowak
ekspert firmy faktoringowej NFG i serwisu Fakturatka.pl

Poza dużymi ośrodkami skala działalności bywa mniejsza, ale pojedynczy zator albo strata większego kontrahenta szybciej odbija się na płynności. Z danych KRD wynika, że im mniejsza miejscowość, tym wyższe średnie zadłużenie przypadające na firmę. Choć najwyższą łączną wartość zaległości generują firmy z miast 10-20 tys. mieszkańców, to podmioty z najmniejszych miejscowości – do 5 tys. mieszkańców – notują najwyższe średnie zadłużenie. Przypada tu 44,6 tys. zł na firmę wobec 40,5 tys. zł w miastach 10-20 tys. mieszkańców.

Daleko od szosy
Przedsiębiorcy w małych miejscowościach i na wsiach, z dala od zgiełku aglomeracji, ponoszą z reguły niższe koszty operacyjne (np. energii i pracy), ale za to doświadczają większych trudności w związku z funkcjonowaniem firmy (słabszy lokalny popyt, ograniczona baza pracowników, brak dostępu do szerokopasmowego Internetu czy braki w infrastrukturze i w dostępie do transportu pasażerskiego).

Trzeba pamiętać, że kondycja lokalnego biznesu zależy nie tylko od skali działalności, lecz także od warunków, w jakich funkcjonują przedsiębiorcy. W dużych miastach firmy mierzą się głównie z konkurencją. W małych – zanim powalczą o klienta, często muszą jeszcze pokonać wiele, wydawałoby się, prozaicznych trudności. Jednak mimo tych ograniczeń firmy z miejscowości do 20 tysięcy mieszkańców są ważnym ogniwem gospodarki, wciąż tworzą miejsca pracy i napędzają rozwój swoich regionów.

Adam Łącki
prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej